Produkt dnia
Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Bezdech senny. Czy w czasie snu na pewno oddychasz

Bezdech senny. Czy w czasie snu na pewno oddychasz [CZĘŚĆ 1.]        Margit Kossobudzka   GW, dnia 04.11.2015r.

źródło: http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,19131355,bezdech-senny-czy-w-czasie-snu-na-pewno-oddychasz-czesc-1.html

 

Zdjęcie poniżej: Wzmożona senność w ciągu dnia to jeden z objawów bezdechu sennego (Fot. 123RF)

Wzmożona senność w ciągu dniaChoć śpisz długo, to prześladuje cię ciągłe zmęczenie? Notorycznie zasypiasz przed telewizorem czy nad książką? Jeśli do tego twój partner skarży się, że chrapiesz, istnieje duże ryzyko, że cierpisz na obturacyjny bezdech senny (OBS).

Dobry, niezaburzony sen pozwala na regenerację organizmu - zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Także regenerację ważnych substancji w mózgu służących do komunikacji komórek nerwowych - neuroprzekaźników. Sen dobrej jakości sprzyja także konsolidacji wspomnień, czyli lepszym procesom poznawczym i zapamiętywaniu. Wypoczęci mamy energię i jesteśmy zdrowsi.

Czasami jednak, mimo że pilnujemy prawidłowej długości snu i wydaje nam się, że nocnego odpoczynku nic nam nie zaburza, prześladuje nas uczucie ciągłego zmęczenia. Niemal zasypiamy na siedząco. Jeśli do tego mamy nadwagę, a nasz partner skarży się na to, że chrapiemy, powinniśmy potraktować sprawę poważnie. Istnieje bowiem duże ryzyko, że cierpimy na obturacyjny bezdech senny (OBS).

Szacuje się, że w Polsce to schorzenie dotyczy blisko 1,5 mln osób, z czego 25-30 tys. bezwzględnie powinno się leczyć. Z powodu OBS cierpi 24 proc. dorosłych mężczyzn i 9 proc. dorosłych kobiet. Większość nie zdaje sobie z tego sprawy! Objawy choroby odczuwa około 4 proc. mężczyzn i 2 proc. kobiet. Ocenia się, że nawykowe chrapanie występuje u ok. 44 proc. mężczyzn i 28 proc. kobiet. Lekarze twierdzą, że mamy w Polsce epidemię bezdechu związanego z otyłością.

10 sekund bez oddechu

Obturacyjny bezdech senny polega na wielokrotnym występowaniu podczas snu epizodów, podczas których albo przypływ powietrza przez drogi oddechowe jest zbyt mały, albo w ogóle go nie ma! Przestajemy oddychać. Chorobę rozpoznaje się, jeśli średnio w każdej godzinie snu pojawi się przynajmniej pięć epizodów trwających nie krócej niż 10 sekund (o ile w tym czasie dochodzi do niedotlenienia).

Podczas snu człowiek oddycha nieco inaczej. Sen powoduje m.in., że spada nam napięcie mięśniowe. U zdrowej osoby te zmiany nie mają znaczenia dla funkcjonowania ciała - są fizjologiczne. Jednak u chorych na OBS zapadają się język i gardło. To powoduje, że pojawia się bezdech. Najczęściej to powtarzające się epizody bezdechu lub spłycenie oddychania właśnie na poziomie gardła przy zachowanej (a w większości przypadków zwiększonej) pracy mięśni oddechowych.

Epizody te zazwyczaj prowadzą do obniżenia utlenowania krwi tętniczej i najczęściej kończą się przebudzeniami ze snu - większość z nich jest nieświadoma, stąd tak mało osób podejrzewa, że cierpi na bezdech.

Zwiększenie napięcia mięśni górnych dróg oddechowych i gwałtowne otwarcie się gardła (podczas wybudzeń) powodują wzmożoną wibrację tkanek miękkich, która objawia się bardzo głośnym chrapnięciem, kiedy oddech powraca. Większość epizodów trwa 10-30 s, ale mogą występować dłuższe niż minuta!

OBS jest wynikiem np. zaburzeń w budowie (przerost języka, przerost migdałków, zniekształcenie żuchwy, wady podniebienia miękkiego, przerost małżowin nosowych, otłuszczenie okolicy szyi). Może być też skutkiem zaburzeń czynnościowych, jak obniżenie napięcia mięśniowego spowodowane uszkodzeniem obwodowego układu nerwowego, chorobami mięśni lub zaburzeniami metabolicznymi.

Uwaga, otyli mężczyźni!

Kliniczne nocne objawy bezdechu to chrapanie, poświadczone (np. przez partnera) bezdechy, sen niedający wypoczynku, bezsenność, rzucanie się w nocy, wybudzenia, częste oddawanie moczu w nocy (a nawet moczenie nocne), zmniejszenie potencji/libido, zaburzenia rytmu serca.

Objawy dzienne to z kolei: wzmożona senność, zmniejszona aktywność w życiu zawodowym, poranne bóle głowy, pogorszenie funkcji intelektualnych, upośledzenie pamięci i koncentracji, objawy depresyjne.

Bezdech senny może być łagodny, umiarkowany lub ciężki. Ocenia się, że bezdech łagodny może prowadzić do zasypiania w ciągu dnia w sytuacjach wymagających niewielkiej uwagi (np. czytanie, oglądanie telewizji). Umiarkowany - do zasypiania w sytuacjach wymagających większej uwagi (np. zebrania, koncerty, przedstawienia). Ciężki bezdech prowadzi do zasypiania w sytuacjach wymagających dużej koncentracji (np. rozmowa, posiłek, kierowanie pojazdem).

Stopień ciężkości obturacyjnego bezdechu jest również określany na podstawie innych czynników, takich jak stopień niedotlenienia krwi tętniczej w czasie snu, czas snu spędzonego w niedotlenieniu, nasilenie fragmentacji snu czy współistnienie chorób układu krążenia.

Czynniki ryzyka rozwoju OBS to: płeć męska; otyłość (szczególnie górnych partii ciała); wiek powyżej 40 lat; nieprawidłowości anatomiczne twarzoczaszki; palenie papierosów; spożywanie alkoholu; zaburzenia endokrynologiczne; akromegalia; niedoczynność tarczycy; predyspozycje genetyczne.

Najważniejszym czynnikiem ryzyka jest jednak otyłość. Istnieje ewidentny związek między wzrostem masy ciała i ryzykiem rozwoju choroby. Istotna klinicznie postać OBS występuje u ok. 40 proc. otyłych, a wśród osób z potwierdzoną chorobą blisko 70 proc. stanowią otyli.

Kierowca musi spać

W Polsce dopiero zaczyna się w pełni rozumieć skalę problemu, jaki stanowi obturacyjny bezdech senny.

- Na szczęście o OBS mówi się coraz więcej. Minął też czas, gdy do lekarzy zgłaszały się tylko żony zaniepokojone nocnymi objawami bezdechu swoich mężów. Ważna jest także rola edukacyjna środków przekazu. Po każdym artykule lub audycji poświęconej bezdechowi do ośrodków pulmonologicznych i laboratoriów snu zgłaszają się dziesiątki nowych pacjentów. Nie ukrywam, że nie nadążamy z diagnostyką: czas oczekiwania na polisomnografię, która jest podstawowym elementem diagnostyki tego schorzenia, jest dość długi - mówi dr hab. med. Szczepan Cofta, kierownik Pracowni Zaburzeń Oddychania w Czasie Snu Katedry i Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej UM im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu. - Do zdiagnozowania OBS nie wystarczy, że pacjent zgłasza nam nocne chrapanie. Nie każdy chrapiący ma bowiem istotnie klinicznie zaburzenia oddychania podczas snu. Ale każdy pacjent z OBS chrapie.

Bezdechu nie powinno się bagatelizować. - Istnieje związek między nasileniem zaburzeń oddychania podczas snu a śmiertelnością! - wyjaśnia dr Cofta. Przestrzega, że zaburzenia oddychania podczas snu wpływają na naszą gospodarkę węglowodanową - wzrasta oporność na insulinę, co może prowadzić do rozwoju cukrzycy typu 2.

Pojawiają się także dane dotyczące związku bezdechu z większym ryzykiem zachorowania na nowotwory. Choć dr Cofta uważa, że zapewne związek ten będzie miał trzeciorzędne znaczenie. - Pierwszorzędne mają następstwa OBS związane z chorobami sercowo-naczyniowymi. Ponad połowa pacjentów z bezdechem sennym choruje na nadciśnienie tętnicze, co najmniej co trzeci pacjent z nadciśnieniem ma bezdech! W grupie pacjentów z opornym na leczenie nadciśnieniem tętniczym odsetek pacjentów z bezdechem sięga 80 proc. Ważny jest też związek bezdechu sennego z migotaniem przedsionków, chorobą wieńcową, przewlekłą niewydolnością serca, udarami mózgu. Także zawały u pacjentów z OBS przebiegają groźniej - tłumaczy pulmunolog.

Dlaczego bezdech ma aż taki wpływ na cały organizm? Kluczową rolę odgrywa niedotlenienie organizmu podczas przerw w oddychaniu w nocy. Jak wyjaśnia dr Cofta, niedotlenienie powoduje wzrost aktywacji układu współczulnego, prowadzi do uszkodzeń śródbłonka naczyń krwionośnych i powstawania stanów zapalnych. W organizmie dochodzi do stresu oksydacyjnego, metabolizm ulega rozregulowaniu. Ta cała kaskada niekorzystnych zdarzeń po prostu destabilizuje równowagę organizmu. Bezdech obniża także sprawność seksualną.

OBS może być zagrożeniem nie tylko dla nas samych, ale także dla społeczeństwa. - Profesjonalni kierowcy są podstawową grupą zawodową, do której się zwracamy, mobilizując do diagnostyki i leczenia. W ich zawodzie senność w ciągu dnia - a to jest właśnie podstawowy objaw ciężkiego bezdechu - stwarza szczególne niebezpieczeństwo dla ruchu drogowego - wyjaśnia dr Cofta. - OBS kilkukrotnie zwiększa ryzyko wypadków drogowych. Kierowcy powinni być wyspani i dbać o jakość snu! Sen poniżej pięciu godzin na dobę zwiększa ryzyko wypadków aż 4,5-krotnie. Dlatego każdy kierowca powinien być pewny, że nie cierpi na bezdech senny. Także pilot, maszynista, osoba wykonująca precyzyjne czynności związane z dużym ryzykiem stworzenia zagrożenia dla siebie czy innych.

Bezdech senny. Jak sprawdzić, czy dobrze oddychasz we śnie [CZĘŚĆ 2]   Margit Kossobudzka, GW dnia 02.12.2015 00:00

żródło:   http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,19275992,bezdech-senny-jak-sprawdzic-czy-dobrze-oddychasz-we-snie-czesc.html

Zdjęcie poniżej: Polisomnografia bada jakość snu pacjenta, to, jak długo trwają jego poszczególne fazy, ile razy pacjent się wybudzał, jaka jest głębokość jego oddechu, wysycenie krwi tlenem czy to, jak pracuje serce (FOT. ALAMY/BE&W)

Badanie polisomnograficzne pacjentaSzacuje się, że w Polsce na obturacyjny bezdech senny (OBS) cierpi blisko 1,5 mln osób, z czego około 300 tys. bezwzględnie powinno się leczyć.


Obturacyjny bezdech senny polega na wielokrotnym występowaniu w czasie snu epizodów, podczas których albo przypływ powietrza przez drogi oddechowe jest zbyt mały, albo w ogóle go nie ma! Przestajemy oddychać. Chorobę rozpoznaje się, jeśli średnio w każdej godzinie snu pojawi się przynajmniej pięć epizodów trwających nie krócej niż 10 sek.

Zasypiasz na siedząco?

Na początku lekarz pierwszego kontaktu na podstawie wywiadu i badania fizykalnego ocenienia ryzyko występowania OBS. Otyłość, płeć męska, wiek powyżej 50 lat są czynnikami ryzyka i powinny skłonić lekarza do przeprowadzenia dokładnego wywiadu. Pomocne w tym są skale (np. Stop Bang, skala berlińska lub Epwortha) lub aplikacje na smartfona.

Lekarz powinien również sprawdzić, czy przyczyną bezdechu nie są nieprawidłowości laryngologiczne, szczególnie u dzieci. Ważny jest też pomiar obwodu kołnierzyka. Jeśli u mężczyzny wynosi poniżej 43 cm a u kobiety poniżej 41 cm, ocenia się, że ryzyko OBS jest małe. Do zmierzonego obwodu szyi trzeba dodać centymetry, jeśli występują inne czynniki ryzyka rozwoju bezdechu sennego: nadciśnienie tętnicze to plus 4 cm, chrapanie nawykowe - plus 3 cm, nocne duszenie i dławienie się - plus 3 cm. To znaczy, że jeśli mężczyzna ma 45 cm obwodu kołnierzyka, a do tego nadciśnienie, to pomiar skacze do 49 cm! Rośnie też ryzyko choroby.

Senność związaną z obturacyjnym bezdechem sennym ocenia się na podstawie skali senności Epwortha.

Pacjent jest pytany o możliwość zaśnięcia w różnych codziennych sytuacjach, np. na siedząco, przy czytaniu, przed telewizorem, w miejscu publicznym, podczas godzinnej monotonnej jazdy samochodem jako pasażer, po południu na leżąco, siedząco w trakcie rozmowy z inną osobą, po obiedzie bez alkoholu, na siedząco w cichym i spokojnym miejscu, podczas prowadzenia samochodu, w trakcie kilkuminutowego oczekiwania w korku. Przy każdej z tych sytuacji pacjent podaje możliwość zaśnięcia w punktach (w skali od zera do trzech). Zero oznacza, że dana sytuacja nam się nie zdarza. Trzy punkty - że często.

W sumie można zebrać od zera do 24 punktów. Przyjmuje się, że wynik powyżej 10 oznacza nadmierną senność w ciągu dnia. Na tej podstawie lekarz jest już w stanie podejrzewać u pacjenta istnienie bezdechu sennego i wstępnie ocenić jego ciężkość. Ale to nie wszystko.

Pod czujnikami

Złotym standardem w rozpoznawaniu OBS jest polisomnografia. Z dostępnością tej metody są jednak w Polsce kłopoty. - Nie ukrywam, że nie nadążamy z diagnostyką. Czas oczekiwania na polisomnografię jest niestety dość długi - mówi dr hab. n. med. Szczepan Cofta, kierownik Pracowni Zaburzeń Oddychania Podczas Snu Katedry i Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej UM im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.

- Problem diagnostyki obturacyjnego bezdechu sennego istnieje wszędzie, nie tylko w Polsce - zgadza się specjalista od bezdechu, prof. Robert Skomro z Uniwersytetu Saskatchewan w Kanadzie. - Wynika to nie tylko z faktu zbyt małej dostępności do badań diagnostycznych, ale też z lekceważenia samego bezdechu zarówno przez pacjentów, jak i przez niektórych lekarzy. Nie ma wrażliwości i czujności związanej z tym schorzeniem. Wiele osób żyje z bezdechem sennym, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji tej choroby i nie bardzo wiedząc, gdzie się udać ze swoim problemem. Nawet w tak rozwiniętym pod względem dostępu do usług medycznych kraju, jakim jest Kanada, do lekarza zgłasza się tylko 10 proc. chorych z bezdechem!

Jaka powinna być idealna diagnostyka bezdechu?

Powinniśmy się udać do lekarza pierwszego kontaktu, który da nam skierowanie do pulmonologa. W pierwszej kolejności wstępnie rozpoznaje się bezdech na podstawie takich objawów, jak m.in. chrapanie, sen niedający wypoczynku, bezsenność, wybudzenia ze snu, wzmożona senność dzienna, poranne bóle głowy, pogorszenie funkcji intelektualnych, objawy depresyjne.

- Niestety, nawet jeśli już przyjdziemy do lekarza, wiele przypadków bezdechu jest źle diagnozowanych. Nasze niedobre samopoczucie kładzie się na karb depresji, przemęczenia, innych zaburzeń snu, a nawet innych chorób metabolicznych, jak choćby cukrzycy, która nierzadko jest konsekwencją nieleczonego bezdechu - tłumaczy prof. Skomro.

Kolejnym krokiem jest wykonanie pełnego badania polisomnograficznego. - Jednak w Polsce jest tylko około 80 pracowni, które takie badania wykonują. Na dokładkę wiele z nich nie pracuje pełną parą przez sześć-siedem nocy w tygodniu, ale często tylko trzy-cztery noce. Jest też za mało stanowisk do badania, czyli mówiąc językiem laika: łóżek - wyjaśnia prof. Skomro.

Architektura snu

Pracowni jest za mało i są one najczęściej usytuowane przy oddziałach, co powoduje problemy nie tylko logistyczne, ale też finansowe. Polisomnografia jest dość pracochłonna i droga. Pojawiają się więc kłopoty z jej refundacją.

To badanie wymaga przyjęcia do szpitala pacjenta na jedną-dwie noce.

- Badanie polisomnograficzne bada jakość snu pacjenta, czyli to, kiedy zasnął, jaka jest architektura jego snu, czyli m.in. jak długo trwają jego poszczególne fazy, ile pacjent spał, ile razy się wybudzał. By to ocenić, chory ma podłączane do głowy specjalne elektrody wykonujące u niego zapis EEG. Ale to nie wszystko - w tym badaniu wykorzystuje się około 15 różnych czujników. Sprawdza się układ oddechowy: głębokość oddechu, saturację, czyli wysycenie krwi tlenem, pracę serca. Bada się, czy występuje bezdech, jak długo i jak często - wyjaśnia prof. Skomro.

Bezdech występuje wtedy, gdy amplituda oddychania (maksymalna pojemność oddechu) zmniejsza się o co najmniej 90 proc., a epizod zatrzymania oddechu trwa co najmniej 10 s. W diagnostyce bezdechu sennego ważne jest też spłycenie oddychania, czyli zmniejszenie ciśnienia w jamie nosowej o co najmniej 30 proc., trwające minimum 10 s, któremu towarzyszy obniżenie wysycenia krwi tętniczej tlenem o co najmniej 3 proc.

U pacjenta stopień zaawansowania bezdechu ocenia się m.in. na podstawie indeksu AHI - wskaźnika, który określa liczbę zaburzeń oddychania podczas snu w ciągu godziny. - Jeśli pacjent spał 10 godzin i miał w tym czasie 100 bezdechów, to jego wskaźnik AHI wynosi 10. Ale są tacy, co mają AHI powyżej 100! - mówi prof. Skomro.

W domu taniej

Polisomnografia jest badaniem kompleksowym. Jej opis zajmuje najczęściej... 900 do tysiąca stron. Można jednak wykonać prostszą analizę bezdechu.

- Ostatnio pojawia się coraz więcej badań dotyczących zasadności wykonywania analiz w warunkach domowych u części pacjentów z podejrzeniem bezdechu sennego. Świat zwraca się w tym kierunku. Od 10 lat jest to popularna metoda diagnostyczna w Skandynawii, Wlk. Brytanii czy we Francji. Do niedawna takie badanie finansował także nasz NFZ, ale się z tego wycofał. A to jest przyszłość diagnostyki bezdechu - tłumaczy lekarz. Jednocześnie podkreśla, że pacjent powinien być dobrze wyselekcjonowany do takiego badania. Dostaje on do domu wypożyczony aparat, w którym śpi. To polisomnografia przenośna.

- W warunkach domowych nie ma czujników związanych z samym snem - nie ma więc zapisu EEG. Bada się tylko system oddechowy. Czujników jest zatem od czterech do ośmiu. Stąd jeśli źle wyselekcjonujemy pacjenta do takiego badania, możemy mieć zafałszowane wyniki badań - okaże się np., że pacjent nie miał podczas snu bezdechu, tylko po prostu nie spał. W Kanadzie około 40 proc. pacjentów diagnozuje się przy użyciu tej metody. Nie bez znaczenia jest też to, że jest ona tańsza - mówi prof. Skomro.

I jeszcze jedna kwestia - w zależności od tego, który specjalista nas przejmie, takie otrzymamy leczenie i po części diagnostykę. W przypadku laryngologa mamy większą szansę za zabieg chirurgiczny. Pulmonolog będzie nas raczej leczył poprzez stosowanie specjalnych masek na noc - aparatu CPAP.

- Problem wyboru leczenia w zależności od tego, do jakiego specjalisty trafił pacjent, istnieje na całym świecie. Jednak wytyczne w kwestii diagnozowania bezdechu sennego są dość jasne. Podstawową metodą leczenia u dorosłych pacjentów z OBS jest aparat CPAP. Rola laryngologa jest nie do przecenienia zwłaszcza u dzieci z powodu przerostu migdałków. U osób dorosłych ma to mniejsze znaczenie.

 

Bezdech senny. Jak go leczyć? [CZĘŚĆ 3.]    Margit Kossobudzka, GW, dnia 13.01.2016  

żródło:    http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,19464357,bezdech-senny-jak-go-leczyc-czesc-3.html

Zdjęcie poniżej: Spanie z aparatem CPAP wygląda na niewygodne? Jeśli ktoś zasypia wbrew własnej woli w pracy, ma problemy społeczne i rodzinne, wie, że bezdech senny oznacza większe ryzyko zawału i udaru, to urządzenie zakładane na noc jawi mu się w zupełnie innym świetle (Fot. Corbis/Profimedia)

Spanie z aparatem CPAPNieleczony bezdech senny pogarsza jakość życia chorego, skraca je, ale zagraża też innym ludziom - kierowca, który cierpi na bezdech, może spowodować poważny wypadek. Rozmowa z dr. n. med.Maciejem Tażbirkiem*,specjalistą chorób płuc.

Jakie są metody leczenia bezdechu sennego?

Dr n. med. Maciej Tażbirek: Po pierwsze, by zacząć leczyć chorego z bezdechu, musimy pamiętać o jego edukacji. Pacjent musi być świadomy zarówno tego, na czym polega jego choroba, jak również tego, jakie są jej skutki, jeśli nie podejmie leczenia. To bardzo ważne ze względu na motywację chorych. Dotyczy zresztą każdego leczenia, pacjenci muszą chcieć z nami współpracować.

Nieleczony bezdech senny wpływa zarówno na jakość, jak i na długość życia. Z mojej praktyki wynika, że jeśli znajdziemy czas i to chorym uświadomimy, zaczną się interesować tym, jak zmienić swój los.

W przypadku chorych otyłych zastanawiamy się, czy ta otyłość wynika tylko ze zmian hormonalnych, jakie powstają w wyniku bezdechu sennego, czy są to błędy związane z naszym stylem życia. Omawiamy zwyczaje dotyczące snu i ich możliwy wpływ na występowanie bezdechu, wskazując np. na konieczność rezygnacji z jakiejkolwiek dawki


U niektórych chorych sama zmiana stylu życia wystarczy?

- U części osób, u których istnieją łagodne zaburzenia oddychania podczas snu, już samo zmniejszenie masy ciała odnosi skutek. Jednak leczenie jest dobierane indywidualnie i zależne od stopnia zaawansowania choroby. W przypadku pacjentów, którzy "tylko" chrapią, odchudzenie się może spowodować, że problem z oddychaniem zniknie. Unikanie spania w pozycji na wznak także bywa pomocne. W każdym przypadku bezdechu sennego, od łagodnego po ciężki, powinniśmy już jednak brać pod uwagę leczenie z zastosowaniem protezy powietrznej - aparatu podającego powietrze pod dodatnim ciśnieniem (CPAP).

U części chorych z bezdechem łagodnym, u których występują zaburzenia anatomiczne nosa lub gardła, powinno się rozważyć leczenie zabiegowe, laryngologiczne, które usztywnia podniebienie miękkie czy udrażnia nos. W tej grupie chorych może to być skuteczne.

Wśród metod, które stosujemy znacznie rzadziej u pacjentów z bezdechem łagodnym, są aparaty wewnątrzustne, ortodontyczne, które podtrzymują nasadę języka i wspomagają utrzymanie drożności górnych dróg oddechowych.

W przypadku bezdechu umiarkowanego też kładziemy nacisk na redukcję masy ciała i zaniechanie pewnych zwyczajów, np. unikanie alkoholu wieczorem. Ale tu już zasadniczą rolę w leczeniu odgrywa stosowanie protezy powietrznej.

Istotą bezdechu we śnie jest zapadanie się górnych dróg oddechowych, któremu sprzyjają pewne zmiany anatomiczne. U znacznej części chorych zmniejszenie napięcia mięśni ścian gardła powodowane np. otyłością czy będące skutkiem chorób współwystępujących (neuropatia w przebiegu cukrzycy) jest główną przyczyną zaburzeń oddychania. Dlatego podstawową metodą w tej grupie jest podawanie powietrza pod dodatnim ciśnieniem.

U chorych u których nieprawidłowości anatomiczne górnych dróg oddechowych (np. skrzywienie przegrody nosa, przerost małżowin nosowych, przerost migdałów podniebiennych) mogą utrudnić stosowanie aparatu CPAP, należy rozważyć wykonanie operacji korekcyjnych.

Na jakiej zasadzie taka proteza działa? Podaje nam tlen przez sen?

- Nie. Podając powietrze pod dodatnim ciśnieniem w sposób mechaniczny, zapobiegamy zapadaniu się górnych dróg oddechowych (nie mają one wszak struktury kostnej). Podajemy powietrze, a nie tlen. Można powiedzieć, że to taki zewnętrzny szkielet. Dlatego określenie "proteza powietrzna" jest trafne - to zastępowanie natury.

Stosowanie protezy dość szybko daje efekty. U pacjentów, u których obserwujemy objawy dzienne bezdechu, czyli senność, zaburzenia koncentracji i uwagi, dzięki używaniu aparatu CPAP już po kilku-kilkunastu nocach ustępują.

Problemem dla wielu chorych jest to, że urządzenia są niewygodne.

- Dlatego tak ważną rola lekarza jest uświadomienie pacjentowi, czemu terapia ma służyć.

Spotkałem wielu pacjentów, którzy zasypiali w pracy wbrew własnej woli i z tego powodu ją tracili. Czasami wielokrotnie. Jeśli spojrzymy na tych chorych, którzy ze względu na zaburzenia struktury snu mają problemy społeczne i rodzinne, to dla nich cena konieczności zakładania każdej nocy maski na nos jest nieporównywalne mała w stosunku do korzyści. Ich życie po kilkunastu dniach wraca do normy! Poprawiają się stosunki z rodziną, mogą normalnie pracować.

Jeśli uświadomimy choremu, że u pacjentów z ciężkim bezdechem nieleczenie go powoduje kilkunastokrotnie większe ryzyko zawałów serca, udarów mózgu - chorób, których konsekwencją jest często inwalidztwo, a czasem nawet śmierć - to proteza powietrzna jawi się w zupełnie innym świetle. Ale jeśli ograniczymy się do powiedzenia pacjentowi, że tu ma takie urządzenie i będzie je zakładał każdej nocy przez całe życie, to on traktuje to jako zamach na swoją wolność.

Tu warto też podkreślić sprawę bezpieczeństwa na drodze. Chorzy powodują wypadki. Spotkałem pacjenta, który odmówił leczenia, mimo że wiedział, że ma bezdech senny. Spowodował wypadek, w którym ucierpiała jego rodzina. Wrócił i powiedział, że popełnił duży błąd, ale czasu już nie da się cofnąć. To także trzeba pacjentom uświadamiać.

Jak wygląda taka proteza?

- Składa się z maski zakładanej na nos lub nos i usta połączonej giętkim przewodem do urządzenia wielkości pudełka 20x20x20 cm. Są to urządzenia nieduże, przenośne. Można je zabierać w podróż, w bagażu podręcznym.

Protezę mamy do końca życia?

- Najczęściej tak. To jak noszenie okularów przez osoby z wadą wzorku. Nie wyleczą nas, ale umożliwiają normalne funkcjonowanie. Jest jednak grupa pacjentów, u których możemy zaprzestać terapii. W bezdechu łagodnym lub umiarkowanym po redukcji masy ciała możemy rozważyć odstąpienie po jakimś czasie od leczenia aparatem. Konieczne jest jednak kontrolne badanie polisomnograficzne przed podjęciem takiej decyzji.

Protezy są refundowane.

- NFZ płaci 1890 zł, co stanowi około 90 proc. kosztów najtańszej protezy. Pacjent dopłaca zazwyczaj 300-400 zł. Jeśli kogoś nie stać na taką dopłatę, to istnieją inne metody finansowania, np. przez PFRON.

Jak wszystkie urządzenia, są protezy mniej lub bardziej zaawansowane technologiczne i z tego powodu - droższe lub tańsze. Droższe protezy kosztują 5-6 tys. zł lub więcej.

NFZ refunduje protezę powietrzną raz na pięć lat. To nie znaczy, że musimy ją wymienić, ale technologia się rozwija i często modele dziś dostępne są innej generacji niż te, które mieliśmy do wyboru kilka lat temu. Niektórzy jednak mają protezę 7-10 lat i jej nie wymieniają, bo dobrze służy. Wymienia się maseczki, bo z czasem się zużywają.

Za to też płaci NFZ?

- Niestety nie. I w tym się różnimy od Zachodu, gdzie jest taka refundacja. Ale pod innymi względami nie odstajemy od innych krajów.

dr n.med.Maciej Tażbirek*Dr n. med. Maciej Tażbirek jest kierownikiem Pracowni Polisomnografii Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii i Alergologii Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl